niedziela, 15 stycznia 2012

trochę o pegazusie, trochę o...

Heja! Dzisiaj jakoś mnie nie ciagnie do laptopa, więc piszę notkę na telefonie... a zaraz wam wytłumaczę czemuż to mnie nie ciągnie na laptopa. Ale może zaczne od soboty.. A więc wczorajszy dzień to była porażka pod każdym względem - pies mnie obudził, bo chciał żebym go drapała, tak wiało za oknem, jakby miałoby mi urwać głowę, dużo dużo deszczu i wiatr, który ten deszcz roznosił wręcz. Jak to u mnie standardowo zdjęłam piżamę po 14:00. Poszłam z mamą do małego Szymonka, który mieszka na przeciwko nas. Jak zwykle się z nim powygłupiałam, jak zwykle dałam mu lizaka i jak zwykle wycałowałam go do granic możliwości! Potem poszliśmy ba spacer, na którym dołączyła do nas jeszcze Pinka. Przeszliśmy się nad zalew, żeby zobaczyć w jakim on jest stanie, bo mówili o nim wczoraj w radiach i w telewizji. Krótko to masakra. Woda sięgała do kolan w niektórych miejscach. Na szczęście cały czas czuwali strażacy, którzy cały czas dokładali worki z piaskiem pod mieszkania, której znajdowały się przy zalewie. Nawet połowa Pinki ogrodu była zalana... Pamiętam, że rok temu było tak samo. I od 16:00 do 21:00 siedziałam u Pinki robiąc... nic nie robiąc. Chciałyśmy obejrzeć film ale jakoś nie wypaliło... oglądał z was ktoś Ludzką Stonogę? Jestem ciekawa tego filmu, trolollollooo. A dzisiejszy dzień... chyba nikt nie lubi niedziel, co? Są takie denne i przewidywalne. Każda wygląda tak samo. Chociaż dzisiejsza była w miarę fajna i przygodowa. Po południu wybrałam się z rodziną i z Pinką na sanki... pierwszy śnieg w tą zimę! A tak na marginesie to nienawidzę zimy, niewspominając już o tym śniegu (po co ja jadę do Zakopanego? hahaha). Zjechaliśmy kilka razy, narobiliśmy pare fajnych zdjęć i wróciliśmy do domu. Moja mama zrobiła nam cappucino. A wiecie czemu nie ciągnęło mnie dzisiaj do laptopa? Przed południem ściągnęłam sobie aplikację - Temple Run. Człowieczek biegnie i biegnie i zdobywa punkty. Jeżeli chodzi o gry to mnie osobiście najbardziej jarają banały, które zdecydowanie zaliczają się do tej kategorii. Gram, gram, chcę tych punktów więcej i więcej... aż w końcu wciągnęłam w to Pinkę! A że mam dwa takie same telefony to grałyśmy oddzielnie na dwóch telefonach... adrealinka! Pół dnia zmarnowałam na ten szajs, haha! Mój rekord to jakieś 230,50 punktów i chcę w końcu 300,00!!! Haha. Pogramy zobaczymy! A wy? Byliście kiedyś w podobnej sytuacji? Ja pamiętam, że jak byłam bardzo mała to razem z rodzicami graliśmy w Mario na Pegazusie bodajże. Graliśmy wszyscy po kolei do ostatnich sił w palcach! Ale to były emocje! Pamiętam, że wkładało się takie mini dyskietki. Pamięta ktoś może? Na to byl kiedyś szał jak się takie coś, a teraz? Xboxy,PS3, PSP, iPhony, iPady,iPody, Metiny... i się traci prawdziwe dzieciństwo. Moje dzieciństwo polegało na ciągłym przebywaniu na podwórku u babci, obiadach w piaskownicy (mam mnie karmiła), bawieniu się w podchody do 23:00... a pamięta ktoś "Boimy się! Czego? Wilka złego! Co on robi? Ostrzy nas nas nóż!". Albo jak się chodziło wieczorami po ciepłe bułki do piekarni... bawiło się w tramwajarza na trzepaku. Kradło się nawet z domów klucze do piwnic, bo tam była zawsze najlepsza kryjówka! Albo codziennie robiliśmy sobie nowe bazy w rowach, haha! A to wszystko to równa się ciagle zdarte kolana! A teraz? Tamto podwórko, na którym to wszystko się działo po prostu obumarło... a szkoda.
\


to by było na tyle... a może wy podzielicie się swoimi przeżyciami z dzieciństwa? co najlepiej wspominacie? :)












12 komentarzy:

  1. Ludzka Stonoga jest psychiczna :o
    Po obejrzeniu pierwszej części miałam niezłe schizy. Ale druga część to już takie naciągane gówno ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha ty i te twoje przygody Pali! Haha :D Ja w piątek 13 nie poszłam do szkoły ,ale dzień to był po prostu koszmar. A dzisiaj - dzień idealny. Serio! Żadnych dołków ,nic. Perfect day. Taki dzień Kidrauhla no i to chyba najlepsze w tym było :). Wygłupiałam się z koleżanką przy śmiesznych filmikach ,a nasza reakcja na Justina w Vivie - bezcenna : "Aye ,Nicol weź to wyłącz patrz!" "OMG Justin!" i zaraz pisk na cały dom! Hhaa :D
    A jak wspominam dzieciństwo? Pamiętam ,że komputer to ja nawet nie wiedziałam co to jest. No - wiedziałam ,ale nie używałam. Miałam pierwszy taki szmelc ,potem drugi i trzeci i potem te trzy wylądowały w garażu. Zawsze tam chodziłam z koleżankami i udawałyśmy ,że jesteśmy sekretarkami i musimy pisać na komputerach jakieś ważne rzeczy :). Pamiętam też jak chodziłam do koleżanki bawić się w chowanego ,zawsze się zbierało strasznie dużo ludzi i się chowaliśmy po całym podwórku. Albo kiedy chodziłam na boisko i tam był taki pień długi i zawsze trzeba było po nim chodzić i nie wolno było z niego spaść, bo przecież ziemia to wulkan! Pamiętam też te huśtawki zrobione przez mojego tatę z drewna ,które były na 5 osób ,a kiedy siadały trzy to się przechylały huśtawki do tyłu i bumm! Ale najlepsze były huśtawki mojego dziadka z opon - zawsze były dobre! A najlepsze było to jak do mnie przyjeżdżała cały czas kuzynka i kupowałyśmy Hubbę Bubę ,a następnie rowerami jeździłyśmy na naszą bazę ,czyli mini-schodki i tam zawsze udawałyśmy super-agentki.

    OdpowiedzUsuń
  3. obejrzyj sobie ludzką stonogę! :o
    film moze i walniety ale mi sie cholernie podobaal! :D

    Magda U.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojjjj... nie lubisz śniegu a tu w Zakopanem pada już 4 dzień NON STOP hahaha :D i jeszcze będzie padać do czwartku Ja nie lubiłam śniegu aż do czsu kiedy na przełomie 2010/2011 nie spadło ani grama śniegu i byłam załamana ! :P Więc tej zimy się bardzo cieszę z 35 cm. śniegu (aż się nim jaram normalnie ;D haha) i z chęcią idę na narty, snowtubing albo odśnieżać podwórko :D hahhahahahaha !!! Aż się sama sobie dziwie.... Strasznie nie lubię sportów !!!! Przy mnie leniwiec ma ADHD O.o Serio !

    OdpowiedzUsuń
  5. zazdroszczę! ja przesiedziałam dzisiaj w domu. Gdzie wynajdujesz te nagłówki? Podasz strone?
    Zapraszam do siebie na http://joasia-asiula.blogspot.com skomentujesz, byłoby mi miło :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspomnienia z dzieciństwa: Hmmm... miałam zajebisty trójkołowy, czerwony rowerek, którym szpanowałam przed kuzynką i jeździłam na nim dotąd aż mi się kółko nie ujebało :( :( :( Pamiętam że płakałam strasznie... Miałam swój kocyk, który nazwałam PULA :D Często udawałam, że jestem królową Anglii, Elżbietą II xD Kot mnie ugryzł jak miałam 10 lat i odtąd NIENAWIDZĘ kotów !!!!! -.-'' Brat zawsze mnie lał od rana do wieczora... (dalej mnie leje) Łapałam kurczaki wujka ale za szybko biegały skurczybyki i nigdy nie udawało mi się ich złapać :D Nie miałam koleżanek w pobliżu bo mieszkałam na wsi i zawsze czułam się trochę samotna :'( Tata pomógł mi zrobić domek gdzie miałam schodki wejściowe, korytarz, kuchnię z blatem do gotowania, plastikowy piecyk i sypialnie ;D ♥ ♥ ♥ To było urocze :')
    Moim ulubionym programem był ''Niedźwiedź w dużym niebieskim domu'' marzyłam o tym, żeby z nim zamieszkać. :') i tak samo jak koleżanka wyżej nie widziałam komputera na oczy i nawet mnie nie ciągnęło do niego !

    OdpowiedzUsuń
  7. Co do ludzkiej - psychicznie chory film. Dobry sposób na odchudzanie! Jak dla mnie nie mogłem jeść prawie przez cały dzień, bo miałem ochotę zwrócić na samą myśl -.- Jezu! Do dziś co jakiś czas mi się przypomina -.-! No, ale polecam obejrzeć :D. Wspomnienia z dzieciństwa? Duuuuuużo. :D Pegazus - mój już nie działa, a że nie chce mi się kupować ściągnąłem sb go na laptop :d. Tzn. emulator i gry ;)! Ma się dużo wspomnień i wgl! Szczerze mówiąc nawet dzieciństwo z komputerami i wgl jest fajne, bo ile frajdy przynosi poznawanie Beliebers i wgl ;d. Albo granie na xBOXie w 'Knykiecia' :D haha. Najważniejsze jest to, że każdy rocznik będzie miał inne dzieciństwo - nasze staruszki opowiadają nam jak to biegali po osiedlu, czy grali w piłkę, albo puszczali patyki nad jeziorem ;d, a my zaś będziemy opowiadać jak to siedzieliśmy na fejsie, graliśmy na xboxach, słuchaliśmy Biebera, króla muzyki hahah i wgl ;d. Takie życie! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. sama bym taką wypiła... mniamm! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Bit śmietana <3. Moim chyba pierwszym wspomnieniem z dzieciństwa jest poznanie na sankach koleżanki i jej siostry, które później ciągle mnie na tych sankach woziły XD.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wohoho...wspomnień z dzieciństwa mam bardzo dużo. Niektóre dobre, a niektóre złe. Dużo do opowiadania ;p
    A co do notki to super. Lubię wspominać stare czas. Musimy się kiedyś razem na sanki wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. też nie lubię niedziel i zimy XD A dzieciństwo... roczniki '90 są najlepsze więc i dzieciństwo też! :) Teraz to moim zdaniem dzieci w tych czasach nie mają dzieciństwa bo każdy 10-latek ma komórkę, mp3, psp, wszystko! Taka trochę kicha :/

    OdpowiedzUsuń
  12. tak, tak, tak ♥ Mario na Pegazusie, to było zajebiste, ach te dzieciństwo, moje było praktycznie identyczne do twojego. takie wspomnienia są zajebiste. dzięki Ci wielkie za te notkę, teraz przez pół wieczoru będę rozmyślać jak to kiedyś było super... ♥

    OdpowiedzUsuń